II. Liryka lokalna
Kamieniem się staje dotykane próchno
Świeci we mgle wypalany trawnik
wydawało mi się że znam mowę ptaków
ale w tym lesie jakoś wszyscy zmilkli
odjęło im mowę dodało mi skrzydeł
wyszło z płomienia płomień wił się w dłoniach
bił skrzydłami o ściany wiersza
zamierał na ustach jak kwiat kasztanowca
poobłoczna piana na gałązkach słów
„już po mnie” mówiło się bo tak było modnie
przede mną góra do zdobycia
mgła do rozproszenia miłość do zabicia
Karol Maliszewski
---
W górę rzeki
Ludzie po drugiej stronie
Albo albo
Jesteśmy
Jak księżyc
I aż do bólu. Ciemność
Napełnili przydeptali
Podobna trasa
Liryka lokalna
Wstyd. Miasteczko górnicze czeka swego końca
Przez Słupiec płynie rzeka Dzik
Kościół w Drogosławiu
Październik
Ciepły grudzień
Zimny styczeń
Kwaśny luty
Piosenka z końca lutego
Oda
Jak u nas w południe
List czytelnika z Wałbrzyskiego
Bez światła
Prosta historia