Czy kobieta powinna mieć te same prawa co mężczyzna?
W średnich wiekach, w czasach rozkwitu tak zwanej scholastycznej nauki, rozmaici uczeni zastanawiali się głęboko nad pytaniem: Czy kobieta ma duszę, czy jest w ogóle człowiekiem? Dziś na tak postawione pytanie już nie uczeni, ale zupełnie prości ludzie odpowiadają śmiechem. Pojawiły się natomiast pytania inne, ot chociażby takie, jakie się w tytule niniejszej książeczki znajduje, a mianowicie: „Czy kobieta powinna mieć te same prawa co mężczyzna?”
Właściwie pytanie to w treści swej nie różni się niczym od owego średniowiecznego pytania. Zmieniły się tylko czasy, sposób myślenia i sposób formułowania zagadnień branych pod rozwagę. Dawniej zastanawiano się poważnie nad kwestią, ile diabłów pomieścić się może na ostrzu szpilki, tak samo i kwestia kobieca streszczać się musiała w pytaniu: czy kobieta ma duszę?
Dziś nauka rozwinęła się o tyle, że zajmuje nas nie ilość diabłów na powierzchni szpilkowego ostrza, ale ilość żywych, rozmnażających się i pod zmysły nasze podpadających bakterii, które w postaci chorób zakaźnych tyle szkody ludzkości przynoszą; zajmuje nas rozwój społeczeństw ludzkich, warunki tego rozwoju, zmiany pod wpływem tego rozwoju dostrzegane; zajmuje nas stosunek planety, na której mieszkamy, do innych światów zawieszonych w przestworzu; kolejne przekształcanie się i rozwój tworów żyjących; badanie dróg, po jakich szedł ten rozwój od istoty jednokomórkowej aż do tworu tak złożonego jak człowiek. I nic zatem dziwnego, że i pytanie dotyczące kobiety w swej formie zmienić się musiało. Kobieta już jest człowiekiem. Ale czy takim samym jak mężczyzna? A może jest tylko jego dopełnieniem, uzupełnieniem? Może nie jest jednostką samoistną? Może jest od niego mniej rozwinięta, mniej zdolna? Może jest istotą za czyny swe nieodpowiedzialną, może sama sobą rządzić nie potrafi, może jest za słaba, by się bez opieki męskiej obejść potrafiła? Te i temu podobne pytania zajmują jeszcze dziś umysły ludzi od życia stojących z dala. Mierzą oni i ważą mózgi męskie i kobiece, aby się przekonać z tej wagi i z tej miary, czy kobieta jest równie zdolna jak mężczyzna. Rezultaty tych pomiarów wypadają na korzyść kobiety. Tak samo na korzyść kobiety przemawia życie. Jedne z najtrudniejszych gałęzi wiedzy to bezsprzecznie matematyka i chemia. I oto mamy tutaj dwa głośne nazwiska: Zofii Kowalewskiej 1 (Rosjanki) i Marii Curie-Skłodowskiej (Polki), które dzięki swym wybitnym zdolnościom posady profesorów na uniwersyteckich katedrach zdobyły. Tak samo na korzyść kobiety przemawia życie, jeśli idzie i o inne pytania. Te całe miliony panien i wdów zarabiających na swoje, a często i rodzin swoich utrzymanie, nie tylko bez pomocy mężczyzny, ale często w konkurencyjnej z nim walce i w stokroć trudniejszych warunkach — wystarcza chyba na odpowiedź, że kobieta jest istotą samoistną, samodzielną, dostatecznie silną, by sobie w trudnych zapasach z życiem poradzić, że jest sama za swoje czyny i życie odpowiedzialna.