Ekstaza
Nie widzę, słucham cię oczyma 1 , biała!
Nagości twojej linie i kolory
W hymn mi się jeden łączą różnowzory,
W muzykę kształtu, w pieśń twojego ciała.
Melodią jesteś i harmonią cała!
Rzucona kędyś 2 w dalekie przestwory,
Jako przelotne świecisz meteory —
Pieśń twej piękności promienieje, pała 3 .
Komu się zjawisz taka, pójdzie dalej
Z twarzą od świata odwróconą, senną —
Tak ci rzeźbiarze, co Wenus 4 promienną
Niegdyś w paryjskim 5 marmurze kowali 6 ,