Salamandra

Przez obcy szedłem las — posępny stał;
ciemniał w nim dzień — wilgotne mchy
słały się u mych nóg, z nadwodnych skał
zwisały zimne, brudne, ślisko szły
w parowów głąb. Potoku pienny 1 nurt
po progach wył wzdłuż drogi, to znów cichł,
z kamiennych w toń się przelewając furt.
Wśród gonnych 2 drzew tu owdzie, jakby mnich
(dalekich Tatr widziadło), karli 3 smrek 4 ,
obrosły gąszczem konarów aż do stóp,
w milczeniu stał i ciszy leśnej strzegł.
I nic nie rwało jej; jak ciemny grób

Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2012-10-11

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙