Wędrowcy
Przez ogród idą pełen cudnych kwiatów,
Na piersi twarze zadumane kłonią 1 ,
Nie upajają się czarowną wonią,
Ani wieńcami stroją się szkarłatów 2 .
Pojmują rozkosz barw i aromatów,
Nęci ich ona, lecz nie sięgną po nią;
Chwytają ciernie pokrwawioną dłonią
I liczą ślady bolesnych stygmatów 3 .
Aż przed bramami stanąwszy ogrodu,
Rzekną: «Otośmy, zaufani w słowie,
Drogę żywota przecierpieli całą,
Wściekłego naszych żądz nie sycąc głodu —