Matka
Jesteś — moje gniazdo na pamięć, naszej ciemności trawa
wspólna, z siebie tajemnej dałaś mi wyjść, okruch mroczny
w wirowanie światła.
Ty nie znasz swej wielkości, twoje ziarno niepojęte, nam na
kiełek w głębi ciebie porzucone. Jesteś — między nasieniem
i głodem, jesteś — ogród przybywający tobą bez tchu.
Stworzenia twoje znaczysz żarem, w siebie nachylasz czarne
złoża, nimi spłonęłaś do sosen do sarny, teraz wybuchają
z ciebie, pierwszym ogniem liżą twoje ślady, w pióropuszach
stajesz i w skrzydłach.
Jesteś — drzewem w owocu zanim pąkiem, kwiatem jeszcze
korzeniem, zaczynem, pęknięciem w kamieniu, własnym