Ballada zimowa

Chmura z miedzi uderza,
blaskiem bije w puklerzach,
jeśli puklerz — to oczy z ołowiu.
W lasach siwych od błysków
jak znużenia kołyską
wracał rycerz z puszystych łowów.
A od śniegu — wraz z koniem —
był jak chmura jabłoni
huraganem niesiona przez zamieć.
I tak w pędzie zastygli,
że na mróz jak na igłę
wbici — z wolna zmieniali się w kamień.

Krzysztof Kamil Baczyński
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2014-11-28

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙