Ci ludzie
Głowa przy głowie — taki to mur?
Twarze jak orzech twardych czaszek.
Pięści spęczniałe jak garby gór —
— nasze.
Mocno się ściska drzewiec w dłoni,
palce zamknięte na klucz od śmierci,
przez rozwalone na oścież piersi
stada czerwonych w biegu koni.
I kroków stuk jak łopat stuk,
w czarne szeregi znużonych masek
napiętnowane krzyżami dróg:
nasze? nie nasze? nasze? nie nasze?