O muzie
dla J.K.W.
Tam, gdzie wiruje niebo od wag, skorpionów i panien,
zaułki wydrążone w ciele stygnącym. Kornik,
kornik podkruszył dęby wieków, a obok ze sceny się kłania
kukła z trocin od trwogi wydęta potworniej.
Kopuła zbudowana z lęku i kroków nocnych
kołysze się powoli. Wrzaski ostatecznych trąb
serafiny 1 czarne przynoszą, a ty tylko mocniej
zaciskasz w garści gwiazdy złamanej ster i w głąb
jak w podświadomość odnosisz zmniejszony krajobraz.
Tam
dziewczyna o włosach ze spalonej słomy