Pieśń o klęsce
Mija godzina, która nie na tarczy:
ciało zmienia się w popiół, a wzrok w ołów.
Łez na powstanie z martwych nie starczy:
poznanie — koło.
To tylko ziemia gaśnie — kula pusta,
na której Bóg rozdarty tysiącem szatanów chodzi —
— tysiącem ludzi. Zieją kamienne lustra,
barwa nie rodzi.
To z wysokości, czy z grobu widziana
urna spełnienia jest wzgórzem skorup.
O drzewo! drzewo! Czyś tylko trumną
pod ruchów korą?