Asyż

W ów dzień, który jak inne piękne dnie się chyli,
Wielkie woły rogate w przedzmierzchowej chwili
Wracają, przez ciemnego zganiane pastucha.
Poeta stąpa w miasto, a wieczór go słucha.
Tedy, zanim krok jego powstrzymają domy,
Wzrok okala widnokrąg, daleki i stromy,
Myśl błąka się pogodna, w senności leniwa,
Od wzgórz aż po dolinę, tej sielskości chciwa.
Nim pierwsza gwiazda wzejdzie w złoceniach, gdzie strzecha
Wznosi się ku niej lekko: idąc, się uśmiecha.
Spogląda wzdłuż gościńca, co gnie się daleko,
Widzi oliwki szare nad gasnącą rzeką.

Louis le Cardonnel
Stefan Napierski
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2012-05-09

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙