Bajka o Kasi i królewiczu
Nie miała Kasieńka ojca ani matki,
Ino 1 miała oczy jako dwa bławatki,
Usta jak dwie wiśnie, liczka jak dwie zorze,
I na służbie była Kasia we królewskim dworze.
Oj Kasiu, Kasieńko!
I musiała w zimie od samego rana
Rąbać kłody drzewa na drobne polana,
I myślała sobie: «Jak zrąbię te kłody,
Któż przy ogniu się ogrzeje? Ten królewicz młody...»
Oj Kasiu, Kasieńko!
I musiała latem w gorące południe
Iść po jasną wodę z konwiami pod studnię,