Orland szalony, tom II
Karzeł na Rodomonta ludzie swoje wiedzie.
Gryfon do Norandyna na gonitwy jedzie,
W których nikczemny Martan ukazuje tyły
I daje znać, że słabe ma serce i siły;
Potem, aby sromoty Gryfona nabawił,
Zbroję mu jego ukradł i znowu się stawił
Na dwór, od Norandyna barzo szanowany;
Hańbę ma za Martana Gryfon rozumiany.
Przez Rodomonta w tej siedmnastej pieśni, który przybiegł i spalił część wielką Paryża, a żaden mu się oprzeć nie śmiał, pokazuje się nikczemność wielka, która się pospolicie najduje w nizkiem i podłem gminie. Przeciwnem obyczajem w cesarzu Karle, który z wielką dzielnością idzie przeciwko niemu z swojem rycerstwem, pokazuje się męstwo, które się pospolicie najduje w szlachetnych i wysokich animuszach. W Norandynie mamy przykład wiernego i prawdziwego miłośnika i wielkiego i hojnego króla. W Martanie ukazuje się, jako zawsze ludzie serca nizkiego i podłego są źli i siła o sobie rozumieją.
Bóg sprawiedliwy, kiedy nasze nieprawości
Mijają kresy łaski i jego litości,
Aby pokazał, że jest niemniej sprawiedliwy,
Ludovico Ariosto
Piotr Kochanowski
---
Tom II
XVII. Pieśń siedmnasta
XVIII. Pieśń ośmnasta
XIX. Pieśń dziewiętnasta
XX. Pieśń dwudziesta
XXI. Pieśń dwudziesta pierwsza
XXII. Pieśń dwudziesta wtóra
XXIII. Pieśń dwudziesta trzecia
XXIV. Pieśń dwudziesta czwarta
XXV. Pieśń dwudziesta piąta
XXVI. Pieśń dwudziesta szósta
XXVII. Pieśń dwudziesta siódma
XXVIII. Pieśń dwudziesta ósma
XXIX. Pieśń dwudziesta dziewiąta
XXX. Pieśń trzydziesta
XXXI. Pieśń trzydziesta pierwsza