Orland szalony, tom III
Bradamanta Rugiera darmo oczekiwa,
Podejrzenie ją trapi, żalów jej przybywa;
Tuszy, iż mu gorącą rozpala miłością
Serce piękność Marfizy z męstwem i ludzkością.
Jedzie z domu i w drodze do zamku wstępuje
Trystanowego, gdzie znak wieczny zostawuje
Nieśmiertelnej śmiałości, trzech zrzuciwszy z koni
Królów; potem się na noc, tam przyjęta, skłoni.
W tej trzydziestej wtórej pieśni przez Marfizę, która słysząc o porażce Agramantowej, niebezpieczeństwa jego użałowała się i z Brunellem, odpuściwszy mu wszytko, przyjechała do obozu, przykład się daje prawdziwego i szczerego przyjaciela; przez Bradamantę, która się gwałtownie zawisną trapi miłością, o szczerem zwątpiwszy Rugierze swojem, każdy się widzieć może, kto kocha, bo o tych rzeczach powieściom najbarziej serce jego wierzyć zwykło, których albo barzo pragnie albo się barzo boi.
Teraz dopiero, teraz przypomniałem sobie,
Żem o żalu powiedzieć miał i o żałobie,
Którą dla podejźrzenia dziewka nieszczęśliwa
Ludovico Ariosto
Piotr Kochanowski
---
Tom III
XXXII. Pieśń trzydziesta wtóra
XXXIII. Pieśń trzydziesta trzecia
XXXIV. Pieśń trzydziesta czwarta
XXXV. Pieśń trzydziesta piąta
XXXVI. Pieśń trzydziesta szósta
XXXVII. Pieśń trzydziesta siódma
XXXVIII. Pieśń trzydziesta ósma
XXXIX. Pieśń trzydziesta dziewiąta
XL. Pieśń czterdziesta
XLI. Pieśń czterdziesta pierwsza
XLII. Pieśń czterdziesta wtóra
XLIII. Pieśń czterdziesta trzecia
XLIV. Pieśń czterdziesta czwarta
XLV. Pieśń czterdziesta piąta