parcele

Bardzo mądry człowiek. I jak on,
skubany, cuda kombinował. Wszystko
ustawione, samemu nie sposób. Płacę.
Idę do drzwi. Sam wkładam czapkę. Padam.
Podnoszę się. I widzę to jasno, podeszwy
moich butów są śliskie jak lód.
Miasto, zepsuty mięsień; pasterze prowadzą
kobiety, wózki i kosze porzeczek. Miękkie dzieci
wirują na placu. Głodny, nieruchome (rozmnażajcie się,
czyńcie mnie sobie poddanym).
Dotykanie się; kiedy wesołe chustki żegnają
żołnierzy, wychodzimy z kina i idziemy w lewo.

Marcin Sendecki
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2019-11-20

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙