rondo Prawa praw
westrzał czerwonego ciała z gazów i plazmy rozświetlony na ciemno
z budynków bloków bram ludność kobiecość żeńskość wzdłuż ulic wszerz
wrywa się biodrami kolanami stopami obutymi w spacerujący marsz
poruchem ramion dłoni rozpościera transparentność wydarzeń
piersi wybijane natłokiem skurczów dudniących pod skórą
w mieszaninie azotowo-tlenowej przyrychtowane do plecaków toreb tułowia
tłoczą się tłumnością okrzyków skandowanych z ust w usta
skręcanych w sznur ściśle opasujący kordon służb ochrony porządku i bezpieczeństwa
rozwibrowuje się w tańcu rondo prawa praw
wwalają się oślepiające wrzaski w uszy obite białym kaskiem
mrowie mundurowe iluminuje odblaskami na kurtkach
ciskanymi pomiędzy wulgarne litery wędrujące banerami