Pieśń sokołów
Mrokiem niegdyś i smutkiem nękany,
Nędzniał sokół oślepły na kole,
Dziś nad lasy ojczyste i łany
Podniósł w słońce swe skrzydła sokole.
Już on nie chce być w klatce swej syty,
I zhańbiony żelaznem ogniwem,
Już zna wolne, szerokie błękity,
Już odetchnął powietrzem pól żywem.
Już nie będą go karmić chłopięta,
Z pańskiej dłoni, z okruchów niewoli,
Ale ziemia nasyci go święta,
Co wywiodła ród jego sokoli.