Pogrzeb infantki
W czarnych kapach, żujące wędzidła,
idą wichry uciszone przed trumną,
kołysaną na wozie, dumną,
kutą w złocie, wspaniałą, obrzydłą.
Hamulec zgrzyta. Jęczą dźwięczne szprychy,
wśród wąwozów hiszpańskich spadzistych i cichych...
— chcą wyskrzypieć wszystko i nie mogą...
Infantka ma twarz tak bladą!
Wichry idą, noga za nogą —
— Idos, idos, ventos alados! 1
Idźcie, idźcie w pokoju, wy wichry skrzydlate!
Infantka już nie wstanie zimą ani latem!