Postaci z maskarady
Oto co, spodziewam się, was przeraża:
Panna Malwina z rąk nie wypuszcza wachlarza,
Odkąd umarła.
Jej rękawiczka gwiaździsto-złota jest jak perła szara.
Opada korkociągiem, jak walczyk cygański.
Dopiero co u drzwi twych z miłości umarła,
W pobliżu stopni z fajansu, gdzie się stawia laski.
Zmarła, powiedzmy, na chorobę cukrową,
Zmarła od ciężkich perfum, które skłaniały jej głowę,
Och! tak dziewicza i mało szalona! poczciwa dusza!
Nie tyle z przejedzenia, ile nie zaspokoiwszy flegmatycznego temperamentu smakosza.
Do wykładów upoważniona i prywatna docentka literatury.