Quimper
O, nowe pisma moje! Chcę, by pokonały
Niebiosa! Poeta, wierny snowi swemu nie do wiary,
I w Muzy swej wytrwałej wprzężony ramiona,
Pisze na lazurowej podszewce raju.
Urocze Quimper, gniazdo mojego dzieciństwa,
Bluszczem, wiązami, całe skałami owite,
Spójrz na to, co z wysiłkiem czułym twojemu obliczu
Daję w ofierze: lustro z ostokrzewów i buków w półkole,
Osty i buki, kryjące gry nasze, swawole,
Z przerwą wytchnienia w ciasnej dolince;
Mchom powierzywszy szkolny mój tornister,
Tam z kolegami wyprawiałem zbytki!