Dzień powszedni

Na zawiasach poranku do wieczornej pory,
Otwarty ścieżaj, stoisz, jak wrota obory,
Z której woły robocze pędzą ludzie biedni...
Witaj, pachnący pracą, świeży dniu powszedni!
Już słońce, nad wysokim sufitem ukryte,
Przez szybę, dzwoniąc, ranną składa ci wizytę,
I po nocnej niewiedzy płynnych marzeń sennych
Oddaje władzę dziejom spraw żywych i cennych.
Dzień wysokim pochodem w niebios czapie chmurnej,
Zaprawiony w zawodach, rankiem wszczyna turniej;
Jeszcze cichej melodji szumi przyśpiew długi,
Jeszcze suną po niebie przewlekłe snu smugi,

Mieczysław Braun
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2014-07-17

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙