Przeminęło z ogniem
Kiedyś dawno, dawno temu, kiedy jeszcze byłam mała, wspominaliśmy często dawne dzieje.
Lampa jasno oświetlała pokój, siedzieliśmy przy stole. W pokoju było przyjemnie, ciepło, przytulnie. Byliśmy we trójkę: mamusia, tatuś i ja. Wspominaliśmy.
— Pamiętasz, jak byliśmy w Rzymie, staruszko? — pyta ojciec.
— Pamiętasz — uśmiechała się matka — jak przychodziłeś do mnie w konkury? Wszystko ci się podobało, wąchałeś sztuczne kwiaty i mówiłeś, że pachną, pamiętasz?
— Pamiętam.
— A jak Ema urodziła się, ach, była taka brzydka, maleńka, a krzyczała jak stary chłop, pamiętasz?
— A potem, kiedy była chora na odrę i oboje przesiedzieliśmy przy jej łóżeczku całą noc?
— Pamiętam.
— A ja pamiętam — przyłączyłam się do wspomnień — jak zginęłam w Oliwie. Szukaliście mnie, a potem zamiast się mną cieszyć, dostałam od ciebie, papo, w skórę, pamiętasz?
— A jak poszłaś pierwszy raz do szkoły...
Wspominaliśmy bez końca.
Wydawało się, że szczęście otacza nas dookoła, że złączeni z sobą mocno, nie rozdzielimy się nigdy, tak jak wspomnień nie można od siebie oderwać.
Noemi Szac-Wajnkranc
---
Wspomnienie
Getto — przeprowadzka
Pierwsze tygodnie
Głód
***
Getto bawi się
Szmugiel
Moje karty
Sądny dzień na Umschlagplatzu
Joasia
Zosia
Dziennik Alusi
Kocioł
Sławek
Bjokada, pjętko schodzić...
Wygraliśmy życie na patefonie
Styczniowe wysiedlenie
Po wyjeździe ze Sławka!
Wędrówki po Warszawie
Spalenie getta
Przyjazd Franka do Warszawy
„Hotel Polski” — Treblinka
Moje poszukiwania — Lublin, Majdanek
Nowy Rok