Nocą letnią
Z wiązu konarów w dygocie zwisa
Pnącz żalu rozpleniony,
Prze korzeniami, drga czarna misa
Wieczności pogrzebionej 1 .
Giętko splotami pnie się ze strugi
Tuman zgniły i łzawy,
Z gleby parując, mży opar długi,
Grozą podcina trawy.
Podgwiezdne kręgi w łzach rozżalone
Harfiane zbudząż 2 skargi?
Ach, bryły ziemi, bruzdy zielone
W obłoki tłoczą piargi 3 !