Gongyla
Gongyla, cudna moja kochanka
Odeszła...
— (czyli smutek się zmniejszy?) —
Oto mi wypadł z młodego wianka
Kwiat najpiękniejszy. —
...Bo oczarował mnie bóg kochaniem
I czar tęsknoty zlał w łono drżące...
— Może to w oczy, smutkiem milczące,
Hermes mi spojrzał z zorzy świtaniem?...
O, niech się zjawi, niech zakołysze
Wokół mej skroni tęczą wesołą,
A błagać będę o wieczną ciszę