Sprawa Dantona
Na ulicy przed sklepem piekarza. Na narożniku jaskrawy afisz. Zmrok poranny. Mularz , człowiek powyżej czterdziestki, tuż u drzwi; Szpicel , wiek nieokreślony, spaceruje bez celu na przestrzeni przed drzwiami.
niepotrzebnym szeptem
Widzieliście, obywatelu... afisz?
głośno, niechętnie
Co znowu za afisz?
O, tam na rogu... znów przylepili po nocy, psiekrwie!...
A niechże sobie... mało ich to ponalepiali od Nowego Roku? Dla nas afisz nie nowina.
Ależ obywatelu, to oni ... to Wielki Sędzia 1 !
Wielki Sędzia! — Tydzień jak Wielki Sędzia poszedł z dymem 2 . Jeszcze się po nim całowali.
No a tam macie go znowu! — Ej, obywatelu: Wielki Sędzia to nie byle kto! jeszcze ciszej Wam plotą, że to niby ma być Pache 3 ... Poczciwiec Pache! Noworodek Pache! — A ja wam powiadam, oby...
A stulisz ty nareszcie pysk z tym twoim Wielkim Sędzią? — Co mnie to obchodzi, czy to Pache, czy nie Pache robi z siebie zatraconego durnia?
Ależ nie złośćcie się tak od ra...