Pod równikiem - Stefan Szolc-Rogoziński

Pod równikiem

Pamięci niezapomnianego druha i towarzysza broni śp. Klemensa Tomczeka
Tobie, wierny mój Klemensie, któryś poległ przedwcześnie tam, gdzie jedna łączyła nas praca i jeden duch nas ożywiał — poświęca te wspólne wspomnienia osamotniony towarzysz.
Gdy spod koron pierzastych palm mondolijskich, u stóp których skromna Twa leży mogiła, spojrzysz na nasze cienie pełne drogi z krain cieni i dusz, wspomnij, ile wspólnych przeżyliśmy dni, czy to wśród chłodnej północy, czy wśród afrykańskich lasów, i odwiedź niekiedy, wolny już duchu, te puste progi przyjaciela, który nie wiedział, że na owej ziemi złoży i Ciebie do snu, wołając z garstką wiecznych jej krajowców ostatnie żalu pełne:
„ Asjuéli buam! ”
Publikując niniejsze streszczenie odbytej w latach 1882–1885 podróży, a przedstawione w czterech odczytach w Sali Radnej miasta Krakowa po powrocie mym z Afryki, pragnę zadość uczynić żądaniu przyjaciół ekspedycji, którzy nie mogli być obecni na samych odczytach.
Obszerny opis podróży wyjdzie dopiero z końcem tego roku; niniejsza praca więc zawiera jedynie opis przebiegu wyprawy i zajść towarzyszących jej podczas ostatnich miesięcy pobytu mego u brzegów kameruńskich, mylnie i zupełnie nieprawdziwie przedstawionych w swoim czasie przez prasę niemiecką.
Kraków, w czerwcu 1886 r.
S. S. R.
Wstęp. Madera i Teneryfa. Do królestwa Assini po zwiedzeniu Liberii. Pobyt w Krindżabo u dworu króla Amatifu. Życie w assinijskiej stolicy i jej zwyczaje. Uczta królewska. Pożegnania. Mały Anema. Fernando Poo. Rekonesans brzegów kameruńskich. Zatoka Ambas. Victoria. Mondoleh. Umowa z kacykiem Akemą. Ostateczne przybycie na wyspę Mondoleh. Budowa stacji. Strata „Łucji-Małgorzaty”. W głąb kraju z Klemensem Tomczekiem.
Na dalekich wybrzeżach — pod gorącym słońcem afrykańskiego nieba, wynurza się z falującego łona ekwatorialnych 1 wód Atlantyku górzysta kraina, niedawno jeszcze mało komu znana, a nosząca miano Gór Kameruńskich. Nieprzeparta siła ciągnęła mnie od dawna ku niebotycznym tym skłonom i ku tym przestrzeniom afrykańskiego lądu, które na północy i wschodzie od nich drzemały jeszcze w zmroku dziewiczych lasów snem nietkniętej przyrody, niezapoznane ze stopą białego człowieka.

Stefan Szolc-Rogoziński
О книге

Язык

Польский

Год издания

2022-12-213

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙