Czemu w studni woda dudni
No to wom opowiem teraz, cego to dudni woda w studni. Było to dáwno, dáwno, ji nawet jak pytałam, dzie 1 , to ludzie nie wiedzieli, dzie sie to działo. A ze sie dziáło, to mówio, że na pewno tak było, bo do dziś dniá w kużdy studni woda dudni.
— Ta byś posłała ji Zośke, zeby choć jo przytrzymała, zeby, broń Boże, sie nie pośliznéła i do ty studnie nie wpadła!
No to baba mówi:
— A to jidź, Zośka!
— A bo Hania wpadła do studni! Nie dałam rady jo złapać! Co sie stało!
Starśnie ojciec bidny rozpáczoł. Co dziéń chodził som po wode do studni, a jag wode nabiroł, to płakoł, że łzy ino kap-kap-kap leciały do ty studni.
— O, to nawet dobrze, bo sie nie utopie, tylko kasi wyjde.
Ale wesła na komnaty, a w tych komnatach prześlicne meble, i taki siwiusińki pan siedzi, na biélusińko ubrany, w biélusińkim żupánie, broda prawie do saméj ziémi. I mówi:
— O! A kto tu przyszedł! Ja tak dobrze nié widze. Przydźta bliży, dziecko!
Podeszła.
— Kto ty jezdéś?
— A jo jestem Hanusia.