O nazwie wsi Boguchwała (Zapadła karczma)
Jednego razu jechoł taki podrózny, bo to ślak u nas węgierski 6 prowadził nad Wisłokiem, i zatrzynoł sie w ty karcmie. A cłek był bardzo pobożny. Klęknął ledwo do pocirza 7 , miec 8 położył na stole, rękawice, a tu na dole takie broweryje 9 , takie huki ogromne, aż sie zdrechnął 10 :
— Boże, ratuj! — prosi. I usłyszáł głos:
I lata pono od tego casu minyły, jak sie zapádła ta karcma i zapod sie tym kościół. W ty wyrwie wielgi nad Wisłokiem trowa urosła i dworsko świniarka świnie tam pasła. I świnia cosi wyryła — gárcek, nie gárcek. No to dziwcyna posła, obziro 12 , nie ryszy tego. Przyniesła wody Wisłoka, obláła, kijem to obtarła, oskrobała. No jakisi dzwon! No to dała znać chłopom, co opodal tam na polach robiły. Chłopy przyszły, próbujo to dźwignąć, nie do rady. No to mówio:
— Trza do kościoła to dać.
Ale był taki jeden handlárz między nimi:
— Ja to wyciągnę! — już myślał, że to weźmie za to wiela pieniędzy. Przyprowadził dwie páre koni, zaprząg do tego dzwona, dro, nie wydro 13 .
No to poszło na tego, co chciał do kościoła. Poszeł do księdza proboszcza, przyszedł ksiądz probosc z organistom, dzwon pokropiuł, puświęciuł, a organista chycił za ucho, podniós — i dzwon był lekki taki, że go doł rade wydrzyć. I wsadzili go na wóz i zawieźli do kościoła.
I wszyscy ludzie starzy gadali, że dokąd ten dzwon wisioł, tam w ty Pietraszówce, to wszyscy słyszeli, jag on gadoł. Zawsze groł: „Bim-bom, bim-bom”. Już sie Pietrasówka Boguchwałom zwała wtedy:
„Bim-bom,
Boguchwalski dzwon,
świnia me wyryła,
panna mie umyła,