Wachlarz panny Mallarmé
Marząca! bym się zanurzył
W bezdrożnej czystej rozkoszy,
Kłamstwem płochym, płatkiem róży,
Niechaj pióra dłoń nie płoszy.
Świeżość, jako zmierzchu fala,
Sunie na uśpione łęgi 1 ,
A chwiejność pióra oddala
Delikatnie widnokręgi.
Zawrocie! oto dygoce,
Jak wielkie wargi Anioła,
Przestwór, zrodzony przez noce,
Co trysnąć, ścichnąć nie zdoła.