Stygmat
Od kiedy język mój jak czyżyk
świergoce skąpo, i od kiedy
ręka brzemienna w piśmie leży
jak kłos na skibie — obłok chyży
przechyla się krawędzią lśniącą
i niebo giętkie dając oczom
powiada:
codzienne dzwony w blasku pieją
truchleje w ziemi nasion wstęga,
bo dłoń człowieka w przerażeniu
jest niby noc lub marmur ciężka.
I ty podobny losom roślin