Msza żałobna
Idę nad brzegiem zamarzłego morza
wydęte — głuche — lodowe bezdroża
z czarnych rozpadlin wylatuje śnieg —
i z dzikim świstem uderza na brzeg.
Tu skały groźne — tam oślizgłe jary —
kłębią się — wyją — na powietrzu mary;
wody rzegocą głucho pod stopami —
Ja niegdyś Rogier — król normanów —
z pychy sławiony i czarnego męstwa —
wielem dokonał przy woli szatanów,
wieże na gwiazdach budując i księstwa —
Choremu niosę grzechów odpuszczenie,