Nietota
Poświęcam
Rozwojowi Świata
Mroczne fortece pradawnych Tatr, na których wygrzewa się Król Wężów... wielkie jego cielsko siedem i pół razy owija górę olbrzymkę, zarosłą ciemnym niedźwiedziowym lasem i zakończoną na wirchu lodozwałami nietającymi nigdy.
Król Wężów — to piorun i słońce dla jednych, to Życie lub Zły Duch Myśliciel dla tych, co go znają już w sobie. Zielony jad zebrał się grubą warstwą na grzbiecie jego. Przecudna i straszna korona z nadludzkich męczarni mrocznieje nad szmaragdowymi oczyma.
W dziedzictwo jego idziemy.
W te mroczne Tatry nie z czasów dzisiejszych, lecz takie, jak oglądałby jasnowidzący:
Tatry — Himalaje.
Tatry, u stóp których bezmierne szafirowe morze, zaorywane w wielkie skiby fal złowieszczymi uroki 1 Księżyca i Halnym wichrem; fiordów miłosne ręce zapuszczają się w gęstwinę boru, w tajemnicze wgięcia regli 2 podobnych dziewiczym piersiom olbrzymek.
Tam lodozwały wzniosły się w nieprzystępny dla żyjących Dom śmierci.
Tam rzeki spadają Niagarowymi kaskadami.
Rakszase 3 nocy indyjskich czułyby się tu u siebie, rozpościerając skrzydła gigantyczne na lodowcach.
Pieśniarz Kalewali 4 śpiewałby runy 5 o bogini powietrza i pierwszym człowieku Wejnamojnenie, mędrcu i czarodzieju słów.