[Ongi śpiewałem...]
Ongi śpiewałem w sposób smętny i ponury
Żałość mą elegijną i pojęk wichury,
Poemat pełen szlochów był, pełen boleści,
Wrzasków! Śmiałem się, kreśląc takie opowieści,
Bardziej sztuczny, niż pasterz, wsparty o filarek,
Ciosałem dłutem kruchym, smutny niedowiarek,
Agrafy i butony, dziryty 1 , sztylety.
Ale nadeszła miłość, dmąc w zielone flety.