Bespieczeństwo drabskie
Kto we drzwi kolace? «Ja». «Znam, żeś człek; po mowie
Wiem, że nie bydlę, ale nie wiem, jak się zowie».
«Ubogim jest, odpowie; w imię Boże proszę».
Naliczywszy podaję ze drzwi mu trzy grosze.
Aż on za mną do izby wszedszy siędzie śmiele.
Pytam, dlaczego z ludźmi nie siedzi w kościele?
Drab straszny z opalonym na dwie ręce drągiem.
«Jużem tam był i waszeć nie zbędziesz szelągiem».
Zedrwiałem, sam jak palec zostawszy we dworze,
Chorym będąc; więc oknem patrzę na podworze;
Patrzę ku kościołowi, próżna wszędzie ścieżka.
Toż dobywszy wytrzęsę na stół wszytko z mieszka.