Psalm XXXII
In exitu Israel de Aegipto, domus Jacob de populo barbaro 1 .
Psalm 113 2
Na wyjściu wójsk polskich z Węgier, posiłków chrześciańskich domu rakuskiego, przeciw narodowi grubemu.
Stała się pomoc sąsiedzka utwierdzeniem tronu zachodniego, a szabla ratujących Sarmatów, odwetowaniem państw winorodnej Panonii.
Morze Czarne ze zwycięstwem powracających widząc, zaburzyło się; a Dunaj jako szalony, siedmią gąb wpadał do Euksynu gwałtownie.
Przyległe góry z niezwykłej uczynności skakały radosne, a pagórki winogrodów jako jagnięta młode.
Cóż ci to, morze, że się tak niezwykle burzysz? I tobie co, Dunaju, że tym zapędem z łożysk twoich uciekasz?
Bo przyszedł czas naznaczony ukrócenia bisurman potęgi; dopędził fatalnego periodu rozbójnik państw, że co z krzywdą nawydzierał, to mu też wydzierać poczęto.
Czemu skaczecie góry z radością, i wy pagórki jako jagnięta młode?
Od oblicza pańskiego wzruszyła się ziemia; od oblicza Boga Jakubowego.
Ten uczynił z niedostępnych Beskid amfiteatrum i na niedostępnych skałach wystawił złamanego Otomana widowisko.
Ten Pan chciał mieć, aby okropne, Polskę z Węgrami dzielące Alpes, mostem się stały; aby przez nie wspaniały tryumfator do ojczyzny przechodził.