Baśń mojej piastunki
Ani to blisko, ani tak daleko,
Był sobie, ptaszko, nad Dunajem rzeką,
Był sobie człowiek, miluchny człowieczek,
Jak wół pracował, unikał od sprzeczek 1 :
Więc, jak to bywa, od drugiej swej żony
By 2 nic dobrego był za nos wodzony.
A miał dziecinę po pierwszej małżonce,
Dziewczę — obrazek, a skromne, milczące,
A pracowite, ani dnia, ni nocy;
Lecz, moja rybko, ciężki chleb sierocy!...
Skąd niosą wiatry rozjęki po rosie?
Z piersi sierocej — o! znaczno 3 po głosie!