Bywało!
Ej oddałbym, oddał i duszę, i ciało,
Gdyby się tak raźno jak dawniéj hulało!
Ej dawniéj lubiłem, gdy bratnio i szczérze,
Zimowym wieczorkiem gromadka się zbierze,
I na niej uradzą z chychotem i krzykiem,
Daleko... daleko pojechać kulikiem —
Rząd sanek po drodze jak wicher ucieka
I słychać gwar dzwonków z daleka, z daleka...
A rumak, co leci nie znając zawodu,
Gdy stuknie podkową... aż skra tryśnie z lodu,
A droga po śniegu utarta i gładka,
A księżyc zza chmurki patrzając z ukradka 1