Za pięć dwunasta

Nam schodzić nie kazano 1 .
Pod strych, jak koty — po szczeblach drabiny
Przeskakiwaliśmy w pocie i w strachu.
Czekamy na noc — od szóstej rano,
My, co trawimy rozpacz godziny
W lochach skuleni — plackiem na dachu.
Na dachu z twarzą martwą i bladą
Schował się brat — taki drżący Żyd,
Co chciałby zniknąć pod cieniem komina...
Szczęśliwy — zdążył tuż przed blokadą!
Ciągnie się, wlecze leniwy świt,
W pogrzebie lat. Ósma godzina.

Władysław Szlengel
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2018-08-07

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙