Warszawa

Patrzyłem na nią o zachodniej porze,
Gdy słońce mdlało w szkarłatów koronie
Wisłę wieczorne pozłociły zorze.
I każda fala, zdawało się, płonie;
Ciepły, zachodni wiatr z cicha coś śpiewał
I oddalonych pól przynosił wonie.
Trawy pożółkłe od słońca rozwiewał,
Czasami wichrzył nadrzeczne szuwary,
Czasem, jak gdyby zmęczony, omdlewał.
I milkł... Nad wodą płynęły opary —
Coraz to bardziej mdlało złote słońce,
Coraz ciemniejszym stawał się gród stary...

Włodzimierz Perzyński
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2014-11-12

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙