Wizja
Po tajemniczym chodzę sadzie,
gdzie z drzew spadają srebrne puchy,
gdzie śród mirtowych gajów błądzą
samotne, jasne duchy...
W jakimś marzeniu i słodyczy
przez pełne kwiatów stąpam grzędy,
i nie wiem, ile razy nocą
przeszedłem już tamtędy...
Nade mną gwiazdy złote płoną
i srebrnolicy księżyc świeci;
czasem mistyczny mi nad głową
z szelestem ptak przeleci...