O biednym, bogatym i Panu Jezusie
— Ty, wies, co? Jo to..., juz tyześ tyle zjod, jo ci juz nie bede płacieł nic, bo tyś juz ci tyle wydołem, ze ta twoja gospodarka i tyn dum przechodzi na mnie.
A un mówi tak:
— No, no, cłowieku, no to dziez ja póde z tymi dziećmy? Dziez jo sie podzieje?
No a un mówi, ze:
— No mnie nie obchodzi! No zjadłeś za tyle, to ja nie bede na twoje dzieci robieł.
Ale mówi:
A un mówi tak:
— To jesce ci daje pół roku w tym dumu siedzić, ale juz wincyj ci nie przydłuze.
A un mówi tak:
— Mój Boze kochany, co ju...
Niedługo nadchodzi, przysed do dumu ji mówi tak:
— Nic-zes nie przyniós?