I

Kiedym Cię żegnał, usta me milczały,

I nie wiedziałem, jakie słowo rzucić:

Więc wszystkie słowa przy mnie pozostały,

A serce zbiegło i nie chce powrócić.

Tyś powitała znów swój domek biały,

Gdzie Ci słowiki będą z wiosną nucić,

A mnie przedziela świat nieszczęścia cały,

Dom mój daleko i nie mogę wrócić.

Tak pozostałem samotny, bez rady

Na moje smutki i tęsknoty moje:

Przebiegam myślą chwil minionych ślady,

Nad zwiędłą różą zadumany stoję...

I w niebo wzrok mój wysyłam na zwiady,

Lecz o przyszłości pomyśleć się boję.