I

Ponad płaszczami borów, ściśnięte zaporą

Ścian olbrzymich, co w koło ze sobą się zwarły,

Ciemne wody rozlewa posępne jezioro

Odzwierciedlając w łonie głazów świat zamarły.

Stoczone z szczytów bryły, mchu pokryte korą,

Po brzegach rumowisko swoje rozpostarły,

Na niem pogięte, krzywe, kosodrzewu karły

Gdzieniegdzie nagą pustkę w wianki swe ubiorą.

Granitowe opoki wyniesione w chmury

Rzadko tam żywsze blaski słoneczne dopuszczą...

I tajemnicze głębie kryje cień ponury.

Cisza: tylko w oddali gdzieś potoki pluszczą,

Lub wichry, przelatując nad zmartwiałą puszczą,

Swym świstem grozę dzikiej powiększą natury.