I

Bellerofon, gdy Meduzy głowę

Odciął jednym zamachem żelaza,

Ujrzał z krwi jej powstające nowe

Dwa zjawiska: lotnego Pegaza

I Chimerę, która w pierwszym skoku

Ani chwili nie dotknęła ziemi,

Lecz w różowym zniknęła obłoku,

Ziejąc w koło ogniami złotemi.

Odtąd służy ten rumak skrzydlaty

Do wycieczek w ponadziemskie światy,

A Chimerę w nieskończonej toni

Serce ludzkie zawsze jeszcze goni1.