XIII
Nie spiérajcie się o zasługi Wasze, i o pierwszeństwo, i o znaki.
Do pewnego miasta szturmowali żołnierze mężni, i postawiono na murze drabinę, a wojsko krzyknęło: kto piérwszy postawi nogi na murze, będzie miał znak wielki wojskowy.
Przybiegła pierwsza rota; a iż każdy chciał piérwszy wstąpić na szczeble, zaczęli się odpychać, i obalili drabinę i pobici są z murów.
Postawiono więc drugą drabinę, i nadbiegła druga rota; a który najpierwéj wskoczył na szczeble, puszczono go, a drudzy postępowali za nim.
Ale piérwszy żołnierz wpół drabiny stracił siłę i zatrzymał się, drugim zawalając drogę. A więc następujący żołnierz targał się z nim, i oderwał go, i w dół rzucił, i innych zepchnął; zrobiło się zamieszanie wielkie, i wszyscy pobici są.
Aż postawiono trzecią drabinę, i wbiegła trzecia rota; piérwszy żołnierz dostał ranę, i iść dalej nie chciał. Ale następujący po nim był mąż silny i ogromny, więc nic nie mówiąc porwał go, i niosł przed sobą, i zastawiał się nim jak tarczą i postawił go na murze; za czém wbiegli inni porządkiem, i miasto zdobyli.
A wojsko potém weszło w radę, i chciało dać znak wielki owemu żołnierzowi silnemu. On zaś tak im mówił:
Bracia żołnierze, okrzyknęliście: iż kto piérwszy na murze nogi postawi, znak weźmie, a oto jest żołnierz ranny, który stanął przedemną; on tedy znak weźmie. Przez niego Bóg miasto zdobył.
Nie ważcie go lekce, mówiąc: iż tylko prędkości nóg winien piérwsze miejsce, bo i prędkość jest przymiot w żołnierzu, jako siła i męztwo.
Nie mówcie: iż on nic nie sprawił, bo gdyby go nie raniono przedemną, tedy ja odniósłbym tę ranę, i możebyśmy miasta dziś nie wzięli. A ten, kto zasłania, równy temu, kto walczy, i tarcz ma równą cenę jak miecz. Znaku nie potrzebuję, bo wszyscy wiedzą, com zrobił.
Bóg daje zwycięstwo używając prędkości jednego, męztwa drugiego, siły trzeciego; a skoro człowiek zręczny lub silny zamiast nieść w górę towarzysza słabszego, strąca go, tedy robi zamieszanie i klęskę; a jeśli chwali się z zasługi swéj, zasiéwa niezgodę.