STASIMON 3

CHÓR

Mędrzec to, mędrzec olbrzymi,

Co pierwszy rozważył w swej duszy

I pierwszy tę myśl zamknął w słowa,

Że w związku li równych z równymi

Szczęście się chowa!

Więc jeśli uniknąć masz zguby,

Nie chcesz się spotkać z zawodem,

Nie wchodź przenigdy w śluby

Z tym, co bogactwem się puszy,

Albo się chełpi swym rodem.

Nigdy, przenigdy, o, proszę,

Nie dajcie mi, Moiry, by kiedy

Miał Zeus mnie przywołać w swe łoże!

I z innym też z niebian rozkosze

Dzielić się trwożę!

Bo jakiż to ból we mnie wzbiera

Na widok dziewicy Iony!

Okrutnie zamęcza ją Hera,

Na nowe skazuje wciąż biedy,

Choć przez nią bóg odszedł wzgardzony.

Gdy równa z równym połączą swe dłonie,

Związku się tego nie boję.

Niechaj więc żądzą ku bogom nie płonie

To oko moje.

Wszelka tu walka daremną,

Bezbronna będę w obronie,

Koniec już ze mną!

Gdy Zeus zapragnie,

Wolę mą nagnie,

Przed nim się nie ostoję!