20. Artemida (Diana)

W świątyniach Apollina oddawano zawsze cześć także jego siostrze Artemidzie, która na wyspie Delos razem z nim ujrzała światło dzienne.

Artemida (Rzymianie nazywali ją Dianą) była przede wszystkim boginią łowów. Wierzono jednak także, że opiekuje się dziką zwierzyną, że utrzymuje ją przy zdrowiu i żywi. Artemida uprosiła sobie od Zeusa, żeby wolno jej było nigdy nie wychodzić za mąż; dlatego też widziano w niej szczególną opiekunkę dziewic. Jak mężatki do Hery, tak dziewczęta zwracały swe modły głównie do Artemidy i składały ofiary na jej ołtarzach.

Największą przyjemność znajdowała Artemida w łowach po górach i lasach. Towarzyszyły jej nimfy, boginie piękne i dziewicze jak ona, opiekunki gór, drzew, źródeł i ruczajów65. Pośród nich wszystkich ona wystrzelała wzrostem i górowała pięknością.

Młodzieniec, imieniem Akteon, podczas polowania przypadkiem zaszedł w ustroń leśną, gdzie właśnie przebywała ze swymi towarzyszkami bogini łowów, która unikała wzroku mężczyzn. Zaledwie Artemida spostrzegła, że zbliża się ku niej mężczyzna, zemściła się w okrutny sposób. W mgnieniu oka na głowie Akteona wyrosły jelenie rogi, jego ręce zamieniły się w nogi, a całe jego ciało pokryła sierść: Akteon stał się jeleniem. Własne ogary, z którymi wybrał się na polowanie, rzuciły się na zmienionego tak niespodzianie młodzieńca i rozszarpały go na kawałki.

W Sparcie był ołtarz Artemidy, przed którym corocznie w jej święto biczowano chłopców tak niemiłosiernie, że ich krew obryzgiwała ołtarz i posąg bogini. Była to pozostałość zamierzchłych czasów, kiedy naród grecki, jak inne narody starożytne, składał bogom krwawe ofiary z ludzi.

Najwspanialszą świątynię miała Artemida w mieście Efez, w Azji Mniejszej. Jednak ta Artemida, którą tam czczono, nie była boginią grecką, podobnie jak Zeus Ammon, o którym już słyszeliśmy, nie był greckim bogiem. Artemida efeska to azjatyckie bóstwo przyrody, które Grecy zrównali ze swoją Artemidą.

Świątynia efeskiej Artemidy, słynąca w starożytności jako jeden z siedmiu cudów świata, zajmowała obszar cztery razy tak wielki, jak Partenon ateński. Budowa jej trwała przeszło sto lat i pochłonęła olbrzymie sumy — godne też było dzieło tak wielkich trudów i olbrzymich kosztów.

W Efezie żył niejaki Herostrates, człowiek, którego dzień i noc dręczyła osobliwego rodzaju chorobliwa żądza, mianowicie nieustannie przemyśliwał nad tym, jak swoje imię przekazać potomności. Wreszcie zabłysła mu potworna myśl — postanowił podpalić świątynię Artemidy. Pewnej nocy — była to ta sama noc, podczas której urodził się król macedoński Aleksander Wielki — wykonał nieszczęsne postanowienie, a świątynia spłonęła niemal do szczętu. Schwytano Herostratesa i zamęczono go na śmierć; zginął szczęśliwy, że dopiął swego. Gdy dowiedziano się o pobudkach jego czynu, postanowiono imię obłąkanego podpalacza pogrążyć w wiecznym zapomnieniu; lecz na próżno! Do dnia dzisiejszego bowiem mówimy o człowieku, który się osławił szalonym czynem, że okrył się sławą herostratesową. Na miejscu spalonej świątyni wzniesiono nową, daleko wspanialszą, którą również słusznie zaliczano do cudów świata.

Artyści przedstawiali Artemidę jako smukłą dziewicę, w krótkiej odzieży myśliwskiej bez rękawów, z bronią w ręku; twarz owalna, czoło odkryte, włosy związane w tył. Rysy twarzy i postać przypominają jej brata Apollina.

Nasza rycina (ryc. 17) wyobraża najpiękniejszy posąg Artemidy, jaki się zachował do naszych dni i zdobi dzisiaj słynną galerię Luwru w Paryżu. W towarzystwie łani — która jest stałym godłem tej bogini — przebiega las, a usłyszawszy w gęstwinie szelest zwierzyny, sięga po kołczan, aby wyjąć z niego strzałę.