48. Tezeusz
Młodość i pierwsze czyny Tezeusza
Tezeusz, największy bohater mityczny ziemi attyckiej, był synem króla ateńskiego Egeusza117. Egeusz, bawiąc gdzieś na obczyźnie, ożenił się z córką królewską; potem powrócił wprawdzie do Aten, lecz sam, bez żony i syna, bo z ważnych powodów musiał ukrywać przed światem ich istnienie. Żegnając się z małżonką, Egeusz złożył pod bardzo ciężkim głazem parę sandałów i swój miecz i polecił królowej, ażeby syn dopiero wówczas przybył do ojca, do Aten, gdy własnymi siłami wydobędzie spod głazu sandały i miecz, po których ojciec go pozna.
Kiedy Tezeusz dorósł, matka zaprowadziła go do głazu, a młodzieniec dźwignął go z łatwością, wyjął spod niego sandały i włożył je na nogi, wyjął miecz i przypasał go do boku. Dziadek, ojciec matki, poradził mu, aby ze względu na bardzo niebezpieczną drogę lądem wybrał się do Aten morzem.
Lecz Tezeusz od dawna marzył o wielkich czynach. Herakles był jego krewnym, Heraklesa też obrał sobie jako wzór w życiu, gorąco pragnął wstępować w jego ślady. Przed laty, kiedy Tezeusz liczył zaledwie siedem lat, pewnego dnia Herakles przybył do jego dziadka. Gdy zasiedli do uczty, sławny bohater złożył lwią skórę, a wszyscy chłopcy bawiący się na sali uciekli ze strachu. Tylko Tezeusz porwał siekierę i chciał zabić lwa, sądził bowiem, tak samo jak tamci, że to nie skóra, ale żywy lew.
Toteż teraz śmiały młodzieniec odrzekł na radę dziadka:
— Cóż by powiedział mój ojciec, jeślibym mu jako oznakę synostwa przyniósł sandały bez kurzu, miecz bez krwi?
Słowa te podobały się dziadkowi, który sam za młodu dokonał niejednego dzielnego czynu. Nie powstrzymywał go więc dłużej, lecz jak i matka pobłogosławił na drogę.
Zaraz na wstępie do życia pełnego bohaterskich dzieł Tezeusz wsławił się zbawiennymi dla ludzkości czynami. I tak spotkał zbója Perifetesa, który ogromną maczugą roztrzaskiwał głowy przechodniów. Także i Tezeusza, lekceważąc go sobie jako młodzika, zamierzał pozbawić życia. Tezeusz po krótkiej walce zabił go i zdobył jego maczugę, podobną do Herkulesowej, którą później odniósł niejedno zwycięstwo.
W dalszej drodze spotkał się z innym rozbójnikiem, Sinisem, który w straszny, nieludzki sposób zwykł zabijać swe ofiary. Naginał ku sobie wierzchołki dwóch sosen i przywiązywał do nich podróżnych, jedną nogę i jedno ramię do jednej, drugą nogę i drugie ramię do drugiej. Potem szybko rozwiązywał powrozy, którymi były związane oba wierzchołki, tak że drzewa gwałtownie odskakiwały i rozszarpywały ciało biednej ofiary. Dopiero Tezeusz pokonał bezbożnika i ukarał go taką samą śmiercią, jaką on innym zadawał.
Dalej znowu zwyciężył rozbójnika Skirona, który strącał podróżnych ze skały w morze. I z jeszcze jednym złośliwym łotrem musiał stoczyć walkę. Prokrustes posiadał dwa łoża, jedno zbyt długie, drugie zbyt krótkie. Ktokolwiek przechodził drogą, tego porywał i kładł na jedno z nich. Człowieka o małym wzroście układał na długim łóżku i póty go rozciągał, aż ciało dorównało długości łoża; wysokiego zaś, rosłego, umieszczał na krótkim łożu i ucinał mu nogi o tyle, aby łoża dla niego starczyło. Także od tego barbarzyńcy Tezeusz uwolnił ludzkość: położył olbrzyma na „małym łożu” i pokrajał go na kawałki.
Okryty sławą tak znakomitych czynów, przybył Tezeusz do Aten, gdzie Egeusz doznał niemałej radości, po sandałach i mieczu poznając własne dziecko w młodym bohaterze.
I tu dokonał Tezeusz niebawem wielkiego i pożytecznego dzieła. Ów byk kreteński, którego Herakles poskromił i zawiódł przed Eurysteusza, a następnie puścił na wolność, przebiegał w dzikim szale krainy Grecji. Tezeuszowi udało się pokonać go po raz drugi, po czym spętanego zaprowadził do Aten i spalił na ofiarę Apollinowi. Jednak większe jeszcze czyny i większa sława czekały dzielnego królewicza.
Wyprawa na Minotaura
Ateny, pobite w wojnie z Kretą, zobowiązały się co dziesięć lat dostarczać siedmiu młodzieńców i siedem dziewic, aby służyli za żer Minotaurowi zamkniętemu w Labiryncie. Właśnie miał po raz trzeci odpłynąć okręt z tym smutnym haraczem; płacząc i jęcząc, stali na rynku ateńskim rodzice mający w domu małoletnie dzieci, dokoła urny, bo wyciągnięty z niej los wskazywał ofiary, które miał pochłonąć Minotaur. Wtedy wśród zgromadzonego ludu powstał Tezeusz, jedyny potomek króla i następca tronu, i oświadczył, że dobrowolnie przyłącza się do młodzieńców i dziewic odpływających na Kretę. Daremne były prośby i zaklęcia ojca. Szlachetny królewicz pocieszał go nadzieją, że pokona krwiożerczego potwora. Przyrzekł stroskanemu ojcu, że gdy wyprawa mu się uda, wówczas zamiast czarnych żagli, które wywieszano na żałobnym okręcie wiozącym ofiary Minotaura, wywiesi białe.
Kiedy losowanie się skończyło, królewicz poprowadził chłopców i dziewczęta przed ołtarz Apollina, ofiarował w ich imieniu bogu gałązkę oliwną opasaną białą wełną — była oznaka wzywających opieki — i odmówił uroczystą modlitwę. Potem, otoczeni całą ludnością miasta, zeszli na brzeg morza i wsiedli na okręt.
Gdy przybyli na Kretę, przeznaczonych na śmierć młodzieńców i dziewice oddano królowi. Lecz Ariadna, córka Minosa, ulitowała się nad Tezeuszem. Żal jej było skazanego na śmierć młodzieńca i wpadła na niezwykły pomysł, aby go ocalić. Dała mu kłębek nici i poleciła, by przywiązał początek nitki przy wejściu do Labiryntu, a w miarę posuwania się naprzód rozwijał ją, tak żeby wiedziony tym śladem, potrafił każdej chwili znaleźć drogę powrotną.
Kiedy Kreteńczycy wprowadzili do Labiryntu Tezeusza razem ze wszystkimi Ateńczykami, śmiało szedł naprzód, ciągle rozwijając kłębek, aż zobaczył straszliwego Minotaura. Stanął naprzeciw niego z bronią w dłoni i po długiej, zaciętej walce roztrzaskał łeb potworowi.
Tak niespodziewanie oswobodzeni Ateńczycy opuścili czym prędzej złowrogą wyspę. Z nimi odpłynęła także Ariadna, którą miał poślubić wdzięczny Tezeusz. Kiedy jednak przybyli na wyspę Naksos, Tezeuszowi ukazał się we śnie bóg Dionizos, oznajmił mu, że Ariadnę jemu, a nie ateńskiemu królewiczowi, przeznaczyły losy na małżonkę, i groził mu rozmaitymi nieszczęściami, gdyby ją mimo to chciał poślubić. Tezeusz, wychowany w bojaźni bogów, stłumił żal serca i niepostrzeżony przez królewnę, odpłynął. Do opuszczonej Ariadny przybył wtedy Dionizos i pojął ją za żonę.
Tymczasem ojciec Tezeusza dni i noce spędzał nad brzegiem morza i wytężał tęskny wzrok w dal, czy nie spostrzeże powracającego okrętu. Czekał długo, nareszcie pewnego dnia zobaczył daleko na kresach widnokręgu czarne żagle. Na nieszczęście bowiem Tezeusz, czy to w nadmiarze radości z odniesionego zwycięstwa, czy też z rozpaczy po utracie Ariadny, zapomniał o przyrzeczeniu danym ojcu, że zamieni czarne żagle na białe. Gdy więc starzec, kochający syna nade wszystko, ujrzał złowrogi znak, stracił nadzieję, że go zobaczy, i rzucił się w morze, które do dziś zwie się Morzem Egejskim.
Tezeusz, nie wiedząc o tym, co się przed chwilą stało, wylądował i przystąpił natychmiast do uroczystej ofiary dziękczynnej. Posłaniec, którego z wieścią o swym przybyciu wyprawił do miasta, powrócił właśnie i czekał, aż służba boża się skończy, i wtedy dopiero doniósł mu o tragicznej śmierci Egeusza. Niby gromem rażony, runął Tezeusz na ziemię. Po pewnym czasie odzyskał przytomność i razem z towarzyszami pośpieszył w głębokim smutku do miasta, aby dobremu ojcu oddać ostatnią cześć.
Teraz rządy Aten objął Tezeusz. To właśnie jego zasługą było, że Ateny stały się pierwszym i największym miastem w Attyce, a cała ta kraina jednym państwem, tak że odtąd wyrazy Ateny i Attyka pod względem politycznym są niemal jednym i tym samym. W państwie tym Tezeusz zaprowadził ład i porządek przez mądre i świadome celu ustawodawstwo. Póki istniało państwo ateńskie, obywatele otaczali czcią i wdzięcznością pamięć tego króla i bohatera, któremu przypisywali początek wielu ustaw, urzędów i zwyczajów.
Tezeusz i Pejritoos
Do późnej potomności przeszła pamięć wiernej przyjaźni, która łączyła Tezeusza i Pejritoosa. Pejritoos, król wojowniczego plemienia Lapitów mieszkającego w Tesalii, pragnął przekonać się o sile Tezeusza i szukając w tym celu zaczepki, spędził z pastwiska i zabrał trzodę, która była własnością króla. Tezeusz chwycił za broń i zaczął ścigać śmiałka. Właśnie tego pragnął Pejritoos; przystanął i odwróciwszy się, spojrzał w oczy Tezeuszowi. I stała się rzecz niespodziewana: tak Tezeusz, jak i Pejritoos rzucili równocześnie broń, podziwiając wzajemnie swą śmiałość i siłę. Pejritoos podał królowi prawicę i oświadczył, że godzi się na wszelkie zadośćuczynienie za wyrządzoną krzywdę. Wtedy Tezeusz zawołał:
— Z wroga stań się moim przyjacielem, czyż to nie wystarczy?
Obaj bohaterowie rzucili się sobie w objęcia i poprzysięgli sobie dozgonną przyjaźń. Przysięgi tej dochowali wiernie. W taki to dziwny sposób zawiązała się przyjaźń Tezeusza z Pejritoosem.
Wkrótce potem odbywało się wesele Pejritoosa z królewną Hippodamią. Na gody118 przybyli nie tylko najznakomitsi spośród Lapitów, lecz także wielu centaurów, którzy choć w wiecznej niezgodzie z Lapitami, tym razem przyjęli jednak zaprosiny. Było też wielu książąt tesalskich i był, rozumie się, także najserdeczniejszy przyjaciel pana młodego, Tezeusz. Wszyscy goście weselni zasiedli wspólnie do uczty.
Zabawa ciągnęła się już długi czas i nic nie zakłócało ogólnej wesołości. Stoły zastawiono smacznymi potrawami, wino było dobre, nie dziw więc, że po gościnnych komnatach króla Lapitów rozbrzmiewała swobodna rozmowa, pieśni i wesołe okrzyki. Gdy jednak nadmiar wypitego wina zaczął już działać na umysły zgromadzonych, jednemu z obecnych centaurów przyszła do głowy szalona fantazja porwania panny młodej. Nagle osłupiali goście ujrzeli, jak centaur, chwyciwszy królewnę za włosy, wlecze ją za sobą, i usłyszeli przeraźliwe wołanie o pomoc opierającej się dziewicy. W mgnieniu oka wesele zamieniło się w bitwę, pałac królewski w pole walki: stanęli centaurowie z jednej strony, Lapici, Pejritoos i Tezeusz z drugiej. Tezeusz zwrócił się przeciw centaurowi, który porwał pannę młodą, i uwolnił ją z rąk szaleńca. Centaur uderzył króla ateńskiego w pierś, Tezeusz zaś, porwawszy zrobiony z brązu dzban misternej roboty — bo broni w sali nie było — cisnął nim i uderzył w głowę napastnika, tak że zalany krwią, runął na ziemię.
Walka, tym krwawsza i straszliwsza, że walczono dzbanami, świecznikami i innymi sprzętami, co komu w ręce wpadło, skończyła się dopiero późno w nocy zupełną klęską centaurów.
Hippolit
Pierwszą małżonką Tezeusza była owa królowa Amazonek, której pas Herakles zaniósł do Myken. Po jej śmierci Tezeusz zawarł powtórne śluby z Fedrą, młodszą siostrą Ariadny. Fedra, kobieta bardzo przewrotna, nie wzdragała się nawet namawiać swego pasierba Hippolita, syna Tezeusza z pierwszego małżeństwa, żeby własnego ojca pozbawił tronu i życia, a sam objął rządy i się z nią ożenił. Hipolit z oburzeniem odepchnął podobną myśl i opuścił dom rodzicielski, aby nie widzieć więcej przewrotnej macochy. Tezeusz w tym czasie bawił właśnie za granicami kraju. Fedra postanowiła w osobliwy sposób zemścić się na młodzieńcu, który nie uległ jej występnym namowom: postanowiła zginąć sama, aby tylko tym pewniej zgotować zgubę Hippolitowi. Gdy Tezeusz powrócił do Aten, zastał Fedrę nieżywą, a w jej skostniałej dłoni znalazł kartkę z napisem: „Hippolit jest powodem mego samobójstwa; namawiał mnie do zbrodni, którą wzdragałam się spełnić”.
Król nie chciał wierzyć własnym oczom. Nieobecność Hippolita zdawała się potwierdzać straszne oskarżenie Fedry. Miotany boleścią i rozpaczą, Tezeusz zwrócił się z prośbą do Posejdona, któremu ze wszystkich bogów oddawał szczególną cześć.
— Posejdonie! – zawołał. — Zamiast trzech próśb, które obiecałeś mi spełnić, spełnij jedną! Niechaj mój syn przeklęty zginie!
W chwili kiedy ojciec rzucił na niego to straszne przekleństwo, Hippolit jechał nad brzegiem morza powozem ciągniętym przez czwórkę koni. Nagle jakiś potwór wyszedł z fal, a kierując się prosto na konie, sprawił, że spłoszone, poniosły. Woźnica spadł z powozu, a rumaki wlekły za sobą jego ciało i tłukły nim o ziemię w szalonym biegu.
Gdy posłaniec z tą wieścią stanął przed królem, pojawiła się równocześnie stara piastunka, powiernica Fedry, dręczona wyrzutami sumienia, i dała świadectwo niewinności Hippolita. Przyniesiono na marach119 umierającego królewicza, któremu osłodą ostatnich chwil życia była świadomość, że ojciec wie o jego niewinności.
Koniec Tezeusza
Śmierć Hippolita pogrążyła Tezeusza w głębokim smutku. Pejritoos starał się go wyrwać z nieustannej rozpaczliwej zadumy, co mu się też po pewnym czasie udało. Wybrali się razem na wyprawę, nie bardzo jednak godziwą. Pejritoosowi, który jak Tezeusz był wdowcem, przyszła do głowy zuchwała myśl, aby wtargnąć do podziemia i uprowadzić stamtąd Persefonę. Tezeusz nie myślał opuszczać przyjaciela w tak niebywałym przedsięwzięciu, razem więc udali się do piekieł. Tam jednak Hades spłatał im figla, którego się nie spodziewali. Usiedli na kamieniu, aby odpocząć. Po chwili chcą powstać, lecz pomimo wysiłków nie mogą. Hades przewidział ich zbrodnicze zamiary i za karę przykuł ich do kamienia — na wieki. Mieli teraz dość czasu zastanawiać się nad swą lekkomyślną zuchwałością i żałować jej, niestety za późno.
Gdy Herakles, wyprawiając się po Cerbera, przybył do Hadesu, ujrzał tam obu przyjaciół i postanowił ich uwolnić. Lecz udało mu się jedynie uwolnić Tezeusza; gdy zbliżył się do Pejritoosa, grunt zatrząsł się pod nim, musiał więc pójść dalej.
Ciężkie chwile przebyte w Hadesie na zawsze wyleczyły Tezeusza z wszelkich nierozważnych myśli. Powróciwszy na ziemię, do Aten, zastał tam niesnaski120 domowe i bezskutecznie starał się przywrócić zgodę wśród obywateli. Opuścił więc miasto ojczyste i udał się na jedną z wysp Morza Egejskiego, gdzie miał posiadłość. Król tej wyspy, przyjąwszy gościa z udaną serdecznością, zaprowadził go na szczyt wysokiej skały, skąd, jak mówił, można okiem objąć całą wyspę. Gdy Tezeusz napawał się pięknym widokiem, zdradliwy skrytobójca pchnął go w przepaść, kierując się zbrodniczą chciwością, aby zagarnąć jego posiadłości. Taki był zgon bohaterskiego króla Aten.
*
Po wielu wiekach, gdy Ateńczycy, zwyciężywszy pod Maratonem dziesięciokrotnie liczniejsze zastępy wrogów, okryli się nieśmiertelną sławą, opowiadano, że w czasie bitwy ukazał się Tezeusz i prowadził rodaków do zwycięstwa. Wtedy wyrocznia delficka nakazała Ateńczykom pochować w ojczystej ziemi zwłoki wielkiego bohatera. Kimon121, syn Miltiadesa122, zdobył wyspę, na której zginął Tezeusz, a gdy szukał nieznanego grobu, spostrzegł orła, który długo unosił się w powietrzu, a potem spadł nagle na jedną z mogił i szponami począł ją rozgrzebywać. Zaczęto kopać w tym miejscu i znaleziono olbrzymi szkielet ludzki, obok niego miecz i włócznię. Nikt nie wątpił, że to poszukiwane szczątki bohatera narodowego, twórcy wielkości państwa. Przewieziono je do Aten i uroczyście pochowano, a na grobie wybudowano świątynię w stylu doryckim, po dziś dzień zachowaną i znaną pod nazwą świątyni Tezeusza123.
Ryc. 44 przedstawia znany powszechnie posąg Ariadny pogrążonej we śnie, który znajduje się w Muzeum Watykańskim w Rzymie.