SCENA ÓSMA

HRABIAMAŁGORZATA.

MAŁGORZATA

Do siebie.

Sen się skończył! Szkoda!

HRABIA

Co to za list?

MAŁGORZATA

Co za list? Dobra nowina dla pana.

HRABIA

Jak to?

MAŁGORZATA

Zarabiasz na tym liście piętnaście tysięcy.

HRABIA

To pierwszy list, który mi tyle przynosi.

MAŁGORZATA

Już mi nie trzeba tego, o co pana prosiłam.

HRABIA

Wierzyciele pokwitowali rachunki? To bardzo ładnie z ich strony.

MAŁGORZATA

Nie, byłam zakochana, drogi hrabio.

HRABIA

Pani?

MAŁGORZATA

Tak, ja.

HRABIA

W kim, dobry Boże?

MAŁGORZATA

W człowieku, który mnie nie kochał, jak bywa często; w człowieku bez majątku, jak bywa zawsze.

HRABIA

A, tak, tymi miłostkami chcecie się opłukać po innych.

MAŁGORZATA

I oto co mi pisze.

Daje hrabiemu list.

HRABIA

Czyta.

„Droga Małgorzato...” A, to od pana Duval. Bardzo zazdrosny ten jegomość. A, rozumiem teraz cel tego czeku. To bardzo ładne, co pani chciała urządzić.

Oddaje list.

MAŁGORZATA

Dzwoni i rzuca list na stół.

Proponował mi pan kolację.

HRABIA

I proponuję jeszcze. Nigdy nie zdołasz zjeść za piętnaście tysięcy franków. Zawsze to będzie oszczędność.

MAŁGORZATA

A więc jedźmy, potrzebuję powietrza.

HRABIA

Widzę, że to było poważne, jesteś tak podniecona...

MAŁGORZATA

Och, to nic. Do Anny, która wchodzi. Daj mi szal i kapelusz.

ANNA

Który, proszę pani?

MAŁGORZATA

Kapelusz, który zechcesz, i szal lekki. Do hrabiego. Trzeba nas brać, tak jak jesteśmy, kochany hrabio.

HRABIA

Och, ja jestem przyzwyczajony do tego wszystkiego.

ANNA

Dając szal.

Pani będzie zimno.

MAŁGORZATA

Nie.

ANNA

Mam czekać na panią?

MAŁGORZATA

Nie, połóż się, może wrócę późno... Idziesz, hrabio?