SCENA PIERWSZA

ANNAPRUDENCJA — potem ARMAND. ANNA sprząta po śniadaniu.

PRUDENCJA

Wchodzi.

Gdzie Małgorzata?

ANNA

Pani jest w ogrodzie z panną Mimi i z panem Gustawem, którzy byli tu na śniadaniu i zostaną cały dzień.

PRUDENCJA

Idę do nich.

Anna wychodzi, wchodzi Armand.

ARMAND

Prudencjo, chcę z tobą pomówić... Przed dwoma tygodniami wyjechałaś stąd powozem Małgorzaty?

PRUDENCJA

W istocie...

ARMAND

Od tego czasu nie ujrzeliśmy ani powozu, ani koni. Przed tygodniem, wychodząc, bałaś się rzekomo zimna i Małgorzata pożyczyła ci szal, którego nie odniosłaś... Wreszcie wczoraj dała ci bransolety i diamenty do naprawy, jak mówiła... Gdzie są konie, powóz, szal i diamenty?

PRUDENCJA

Mam być szczera?

ARMAND

Błagam o to...

PRUDENCJA

Konie wróciły do kupca, który odkupił je za pół ceny.

ARMAND

Szal?

PRUDENCJA

Sprzedany...

ARMAND

Diamenty?

PRUDENCJA

Zastawiłam dziś rano... Przynoszę kwity.

ARMAND

I czemu mi nie powiedziałaś?

PRUDENCJA

Małgorzata nie chciała...

ARMAND

A po co te sprzedaże i te zastawy?

PRUDENCJA

Aby płacić!... Czy myślisz, mój chłopczyku, że wystarczy kochać się i żyć sobie z dala od Paryża, obyczajem pasterskim i eterycznym?... Wcale nie... Obok życia poetycznego jest życie realne. Książę, u którego byłam właśnie, bo pragnęłam, o ile możliwe, uniknąć tylu ofiar, nie chce nic dać Małgorzacie, póki nie zerwie z tobą, a Bóg widzi, jak ona nie ma ochoty!...

ARMAND

Dobra Małgorzata!

PRUDENCJA

Tak, dobra Małgorzata!... Za dobra Małgorzata, bo kto wie, jak to się skończy?... Nie licząc, że, aby zapłacić resztę długów, chce oddać wszystko, co jej jeszcze zostało... Mam w kieszeni projekt sprzedaży, który mi wręczył pośrednik.

ARMAND

Ile potrzeba?

PRUDENCJA

Przynajmniej pięćdziesiąt tysięcy.

ARMAND

Poproś wierzycieli o dwa tygodnie zwłoki, za dwa tygodnie zapłacę wszystko.

PRUDENCJA

Pożyczy pan?

ARMAND

Tak.

PRUDENCJA

Ładna historia! Poróżni się pan z ojcem, zrujnuje pan swą przyszłość.

ARMAND

Przeczuwałem, co się dzieje, napisałem do mego rejenta, że chcę na kogoś przelać majątek, jaki mam po matce, i w tej chwili otrzymałem odpowiedź: akt jest gotowy, chodzi tylko o parę formalności, dziś jeszcze mam się udać do Paryża, aby podpisać. Tymczasem powstrzymaj Małgorzatę, niech...

PRUDENCJA

Ale papiery, które przynoszę?

ARMAND

Kiedy ja pojadę, oddasz je jej tak, jakbym ci nic nie mówił. Nie trzeba, aby wiedziała o naszej rozmowie.